Cześć, to moje pierwsze opowiadanie, na razie krótki rozdział :) Miłego czytania!
Alice błąkała się po domu. Nie miała co z sobą zrobić. Zaczynało jej się niezmiernie nudzić. Rodzice wyjechali, najlepsza przyjaciółka na dodatkowych zajęciach. Usiadła na kanapie i zaczęła myśleć. "Przecież mam tak nudne życie. Nic się w nim nie dzieje. Skończyłam szkołę i studia. Nie mam co robić. Chodzę po domu jak ostatnia zołza. Ja chcę żyć naprawdę! Chcę spełniać marzenia- grać na gitarze i mieć swoje własne mieszkanie!"
- Jasna cholera!- ostatnie myśli wykrzyczała i zerwała się z kanapy- Przecież mogę mieć to wszystko! Spieprzam stąd jak najszybciej i jak najdalej!
Pobiegła na górę do swojego pokoju. Wyjęła torbę i spakowała wszystko, czego najbardziej potrzebowała: glany, koszulki z zespołami metalowymi, poszarpane pary jeansów, pieniądze,płyty, laptopa i gitarę. Poszła tez do łazienki i spakowała kosmetyki. "Kurde, i tak muszę poczekać na rodziców. Nie mają kluczy do mieszkania." Właściwie tylko to stało jej na przeszkodzie, żeby wsiąść w pociąg i odjechać. Cóż, musiała czekać.
Państwo Adams zadzwonili do drzwi. Otworzyła im ich dwudziestoletnia córka.
- Alice! Co ty odpierdalasz!- wrzasnął Izzy- Czemu jesteś ubrana i spakowana? Wybierasz się gdzieś?
- Iz, spokojnie...- uspokoiła go matka Al, Jane- Alice, co ty robisz?
- Wyjeżdżam- odpowiedziała spokojnie dziewczyna.
- Gdzie, kurwa, wyjeżdżasz?- krzyknął pan Adams.
- Do Krakowa. Moje życie jest nudne. Muszę coś ze sobą zrobić. Nie wytrzymam dłużej siedząc bez sensu w domu- ubierając skórzaną ramoneskę i trzydziurkowe glany opowiadała Alice.
- Nie pozwolimy ci...- powiedziała Jane.
- Myślę, że nie macie nic do powiedzenia w tej sprawie. Żegnam!- Alice wyszła z domu, trzaskając drzwiami. Wyszła na deszcz, ubierając czapkę i pobiegła na przystanek autobusowy. Wręczyła pieniądze za bilet kierowcy autobusu i usiadła na pierwszym lepszym miejscu. Dojechała do dworca i wysiadła.
Aha...
OdpowiedzUsuńTeraz mam rozkmine: Co się właśnie stało? Dziewczyna siedzi w domu, nudzi jej się, więc ucieka. Dla mnie to realistyczne jak jedzący złoto i załatwiający się skuterami śnieżnymi kucyk. Jednak, wszystko ładnie napisane, a to wyraźnie wstęp. Wydaje mi się, że można, by napisać jak już uciekła, dlaczego i tak dalej. Styl jest dobry, a jak poćwiczysz będzie super. I jeszcze coś nie napisałaś, kim jest Izzy. (Wydawało mi się, że to imię żeńskie)
Dziękuję za opinię! Wiem, że za krótko, ale wtedy dopiero zaczynałam pisać. Teraz to już się poprawia :). A z Izzym wyjaśnia się w następnych rozdziałach, chociaż faktycznie- dla mnie to było jasne, ale dla czytelnika nie bardzo - nie przemyślałam tego. A z realizmem to mam tak zawsze, w moim życiu jest go za dużo, a pisanie to dla mnie taka "odskocznia" od rzeczywistości.
UsuńPS. Sama nie jestem zadowolona z tego rozdziału, bo jest wg mnie okropny! I jeszcze raz dziękuję!